pasek do zegarka patek philippe

Omega mocno stawia na ceramikę, z której w recenzowanym Seamasterze 300M zrobiono bezel i udekorowaną laserowo grawerowanymi falami tarczę. 42.620PLN to suma, jaką trzeba wyłożyć za stalowego Doublematica (wersja w różowym złocie z jasną tarczą jest 2,5 razu droższa) – i, będąc absolutnie szczerym, to więcej niż przyzwoita cena. ZENITH oferuje w zamian manufakturowy, legendarny chronograf El Primero, pełnowartościowy alarm i aktualny czas w dowolnej strefie na kuli ziemskiej w jednym, mechanicznym, bardzo dobrze wykonanym zegarku. replica Richard Mille rm 67 Możemy sobie tylko wyobrazić, jak wielka ekscytacja towarzyszyć będzie otwarciu dużej, opakowanej brązową skórą szkatułki z logo Longinesa, szczególnie kiedy oczom otwierającego ukaże się złota tabliczka z napisem 'Poland Limited Edition'. Oto bowiem Longines, wspólnie ze swoim polskim przedstawicielstwem, stworzył zadedykowaną Polsce, limitowaną edycję Legend Divera. Lupka nad okienkiem daty to swego rodzaju znak rozpoznawczy Aquaracera (choć zapewne jeszcze lepiej kojarzy się z zegarkami innego szwajcarskiego producenta). W odświeżonej wersji jest okrągła i znajduje się na godzinie szóstej. Co ciekawe, jest umocowana na szkle od spodu, dzięki czemu od góry mamy płaską powierzchnię. Rozwiązanie takie zdecydowanie poprawia walory użytkowe, a samo powiększenie ułatwia odczyt cyfry z datownika. Recenzowany egzemplarz przyjechał do redakcji w wersji z czarnym cyferblatem, co przy zielonym, granatowym, perłowo-białym, czy błękitnym może wydawać się najmniej intrygującą opcją - aczkolwiek na żywo kolor ten prezentuje się w nieprzeciętny sposób. W szczycie formy GS-y stawały w szranki z najlepszymi propozycjami od Szwajcarów, niejednokrotnie przewyższając je pod względem jakości wykonania i mechanicznej precyzji - potwierdzały to liczne konkursy przeprowadzone w latach 60-tych (plotka głosi nawet, że niektóre z nich odwołano, byleby Japończycy nie mogli zajmować pierwszych miejsc).
Jeszcze nie tak dawno MeisterSinger w zakresie mechanizmów korzystał z gotowych rozwiązań. Sytuacja zmieniła się wraz z debiutem Circularisa. Jak informuje firma, trzy lata współpracy ze szwajcarskim partnerem wystarczyły, by zaprojektować nowy werk. Brzmi to trochę enigmatycznie, ale krótkie poszukiwanie doprowadza nas do większej ilości szczegółów. Bazę stanowi tytanowy dysk z niebieską powłoką i dwoma rodzajami giloszowania. Oba rozchodzą się z centralnego punktu małej tarczy godzin (na wysokości godz. 12). To zdobiące większość powierzchni rozchodzi się promieniście do krawędzi koperty, natomiast to wpisane w tarczę godzin tworzy wzór na kształt słońca. (szara tarcza, limitowany do 2021 sztuk na Europę) oraz recenzowany SPB197J1. Osobny temat stanowią też modele SPB155J, SPB157J i SPB159J, o chropowatych fakturach tarcz oraz zmniejszonym do 38 mm rozmiarze, a także ostatnie reinterpretacje Alpinista z 1959 roku (o których pisaliśmy TUTAJ). Ciekawie prezentuje się również estetyczna strona El Primero 3652 z nowego Pilota. Zestaw standardowych dekoracji, na czele ze szlifami, polerkami oraz niebieskimi śrubkami, uzupełnia wahnik stylizowany na przyrząd sztucznego horyzontu – czarny i częściowo szkieletowany, z wyciętą gwiazdą Zenitha. Przyjemny to detal, doskonale wpasowany w ogólny charakter zegarka. Czasem jest tak, że wystarczy jedno spojrzenie, żeby 'zakochać się' w jakimś zegarku. Często owa miłość okazuje się zauroczeniem, które po kilku dniach czy tygodniach mija, skazując czasomierz na monotonne życie w rotomacie. W przypadku Monaco raczej nie ma o tym mowy.
Po ponad dwóch miesiącach spędzonych z Rado HyperChrome na nadgarstku mam wiele pozytywnych odczuć. Zegarek pomimo 45 milimetrów bardzo dobrze leży na nadgarstku. Uszy koperty są anatomicznie zagięte ku dołowi, co podnosi komfort do tego stopnia, że prawie nie czuje się go na ręce. Choć imponujący jest mniej więcej jak używany Fiat Punto - w gazie - i dawno przestał chodzić, dalej posiada tzw. wartość sentymentalną. Pierwszy mechanik przyszedł trochę później, w postaci zegarka marki, od której swoją przygodę z zegarkami zaczynało zapewne wielu z Was. Z dalekiej Japonii, dzięki wydatnym namowom i pomocy znajomego, przyjechało Seiko 'Samuraj'.